Albania gdzie wyjechać w Europie

W 10 dni dookoła Albanii – [dużo info + zdjęcia]

Ten post to podsumowanie naszej ostatniej przygody albańskiej. Spędziliśmy 10 dni w pięknym bałkańskim kraju, którego XX wieczna historia nie była zbyt łaskawa i który jest w tej chwili w miejscu, w którym Polska była prawie 30 lat temu. Przemierzając bezdroża (dosłownie!) Albanii zastanawialiśmy się, jak to możliwe, że choremu reżimowi udało się na tyle lat praktycznie odizolować kraj, który jako sąsiadów ma Włochy, Grecję, Czarnogórę.

Albania to kwintesencja Bałkanów. Dużo gór – aż 75% powierzchni kraju to góry – piękne, ciepłe morza Jońskie i Adriatyk, urokliwe (ale głównie kamieniste) plaże, wspaniałe, dojrzewające w słońcu warzywa i owoce, gaje oliwne, figi, granaty i kaki na każdym straganie, pyszne sery, jagnięcina. Kamienne miasteczka, z których część już jest odrestaurowywana ale większość woła o renowację. Meczety, kościoły i cerkwie stojące przy jednej ulicy i wspaniali, otwarci, uśmiechnięci ludzie. I to wszystko w kontraście z przejmującą biedą w niektórych częściach kraju, obdrapanymi domami poza częściami dostępnymi dla turystów, sklepami AGD na świeżym powietrzu, fatalnymi (!) drogami i wolną amerykanką budowlaną w atrakcyjnych częściach riviery albańskiej.

Żeby była jasność: Albania bardzo nam się podobała i chętnie wrócimy tam za kilka lat zobaczyć jak się zmieniła, bo, że tak będzie nie mamy wątpliwości. Nie jest to kraj dla miłośników luksusów, jeszcze nie. Raczej dla offroad’owców, poszukiwaczy przygód i miłośników wakacji w ruchu. Chociaż może na południu znajdą swój kawałek leżaka turyści plażowi – ale to nie nasza bajka.

Ważne info: naszą podróż odbyliśmy na przełomie września i października, po sezonie. To istotna informacja bo wnioskując z ilości barów i restauracji w turystycznych miejscach, które były już zamknięte, sezon to musi być tłum i wrzask. Inaczej wyglądają tez bezludne plaże, senne miasteczka czy piękne i ciche promenady:)

Transport

Z Polski lecieliśmy samolotem za mile z programu Miles&More, więc koszt biletów był niewielki. Na miejscu wypożyczyliśmy samochód i kolejne 9 dni spędziliśmy objeżdżając Albanię z północy na południe wybrzeżem i z powrotem z Beratu do Tirany interiorem kraju. Skorzystaliśmy z wypożyczalni Alamo, której akurat nie polecamy – dostaliśmy auto innej klasy niż zamawialiśmy i za które niestety zapłaciliśmy. Ponieważ planowaliśmy wypad w góry zależało nam na napędzie 4×4, niestety w wypożyczalni takowego już nie mieli.

Albania nie jest duża, dałoby się ją wpisać w nasze województwo Wielkopolskie. Zdawać by się mogło, że objechanie jej to żaden problem. A jednak:) Prawie cała Albania to góry i jeśli dodamy do tego często fatalny stan dróg to otrzymamy przygodę samą w sobie, gdzie często 100 km jedziemy 3 godziny. Rekompensują to nieprawdopodobne, zapierające dech w piersiach widoki, emocje towarzyszące serpentynom wijącym się po stokach gór, zachody słońca, doliny, zmiany roślinności, przydrożne bary z byrkami. Podróż samochodem przez bezdroża, to duża część frajdy z naszego wyjazdu:) Wrzucamy tu jedno zdjęcie dla zachęty a po resztę SUPER ZDJĘĆ DRÓG W ALBANII zapraszamy TUTAJ. :))))

droga-do-theth-1.jpg

Komunikacja, internet, pieniądze, bankomaty itd

Informacje praktyczne na temat Albani znajdziecie TUTAJ, teraz tylko wspomnę, że wszędzie można płacić Euro, nie kantują, wszyscy stosują przelicznik oficjalny, bankowy. Nigdzie nie mieliśmy problemów z komunikacją po angielsku. Bankomatów jest full więc nie trzeba jechać z wypchanym portfelem, nie ma złodziejskich prowizji przy wypłatach. Wi-fi jest powszechne ale my zawsze kupujemy lokalna kartę z netem, żeby być on line:)

Trasa

Jeśli ktoś z Was chciałby wybrać się do Albanii na własna rękę, zapraszamy do skorzystania z naszych wskazówek:) Sprawdziliśmy kilka miejsc, niektóre polecamy inne odradzamy. Większość z nich opisaliśmy w osobnych postach, do których linki umieszczamy poniżej.

trasa Albania.png

Północ Albani – Theth – Park Narodowy Thethit – Góry Przeklęte:)

Absolutnie polecamy Wam wybrać się do zagubionej pośród górskich szczytów wioski Theth. Droga to wyzwanie i przygoda, góry wspaniałe, widoki niepowtarzalne, wioska pełna uroku. Teth jest jedną z najbardziej izolowanych osad w Europie. Droga do Theth jest słynna w kręgach offroad’owców – w miesiącach zimowych i podczas roztopów jest trudno osiągalna. Latem i jesienią co prawda można nią przejechać ale lepiej mieć auto z napędem 4×4. W samej Theth zobaczycie słynna wieżę odosobnienia, kamienne domki, możecie przejść się górska ścieżką do wodospadu. Zdjęcia wioski, namiar na nocleg i opis drogi pełnej wrażeń TUTAJ.

DSC05616DSC05615

Ponieważ w góry lepiej wybrać się rano, wypoczętym, przed wyprawą do Theth polecamy nocleg w Shkodra Lake Resort (więcej info TUTAJ) nad Jeziorem Szkoderskim, największym jeziorem na Półwyspie Bałkańskim, położonym na granicy Albanii i Czarnogóry. Warto je zobaczyć, szczególnie jeśli kochacie tak jak my jeziora.

Lake Shkodra leżaki

Wybrzeże środkowe – okolice Dhermi – Gjipe Beach

Okręg Himara i główna miejscowość w tym rejonie Dhermi to był dla nas czas chill out’u:) W końcu od tego są wakacje. Spędziliśmy tu dwa dni odkrywając małe plażki i urocze bezludne zakątki z lazurowymi wodami Morza Jońskiego. Dojazd do Dhermi z północy przebiega przez Przełęcz Llogara – kolejne, wijące się w nieskończoność serpentyny dróg, ale tym razem dobrej jakości, nawet z asfaltem i bez dziur:)) Przez Przełęcz przejeżdżaliśmy wieczorem i trudno mi wyobrazić sobie żeby było piękniej! Zachód słońca jak z bajki…

DSC05651.jpg

W okolicy polecamy swobodne odkrywanie, ale koniecznie wybierzcie się na Gjipe Beach. Co prawda wiąże się to ze spacerem zboczem góry (jakieś 20 minut w jedną i 30 minut w drugą stronę) ale plaża jest piękna, piaszczysta, otoczona skałami. Jest to świetne miejsce do snorklingu i nurkowania, pod lazurową wodą jest sporo skałek i jaskiń. Niewątpliwym plusem miejsca jest to, że dzięki trudnej dostępności, nigdy nie ma tu tłumów:) Od strony lądu do Gjipe Beach dochodzi imponujący kanion, świetne miejsce do wspinaczki.

DSC05721-1.jpg

W tej części Albani polecamy Wam nocleg obok Himary, na samej plaży. Jest tam kilkanaście małych pensjonatów i dwa kempingi. Nie mamy niestety nic sprawdzonego, musicie poszukać sami. Link do mapy google TUTAJ .W sezonie pewnie jest tu tłumnie, ale na pewno nie tak jak w pobliskiej Himarze czy Dhermi. To tutaj w lokalnym barze jedliśmy najlepsze owoce morza!

DSC05775

Na południu – Saranda, Ksamil, Butrint

Cóż… zacznę od Ksamilu… nie jedźcie tam :))) to jedno z najbrzydszych i najbrudniejszych miejsc jakie widzieliśmy na naszej trasie. Syf, malaria. Nie chcę tu nikogo obrazić, ale na prawdę trudno mi przypomnieć sobie okropniejsze miejsce. Może akurat w sezonie jest lepiej bo tłum ludzi zasłania powszechny śmietnik.

Trzeba jednak przyznać, że plaże Ksamilu, a chyba dla nich ciągną tutaj tłumy, są bardzo ładne, trzeba im to przyznać – szczególnie teraz kiedy są puste:) W sezonie tłum na plażach, dicho na cały głos na ulicach i w barach (to akurat wiem z recenzji, nie z własnego doświadczenia) i ten chaos architektoniczny – to akurat kompletnie drugi biegun naszych podróżniczych oczekiwań:) Haha, znaleźliśmy w necie określenie Ksamilu jako Albańskich Karaibów – OMG! No w każdym razie my, pomimo opłaconej z góry rezerwacji apartamentu, uciekliśmy z Ksamilu po godzinie, 5 km na południe do Butrintu.

ksamil plaża

Butrint – to bardzo dobrze zachowany kompleks budowli, z których najstarsze sięgają aż VI w. p.n.e.!! Wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO Butrint może pochwalić się m.in. świetnie zachowanym amfiteatrem rzymskim z III w. p.n.e., łaźniami rzymskimi z V w., wiekowymi mozaikami i dobrze zachowanymi zabudowaniami bazyliki chrześcijańskiej z VI w. Warto poświęcić 2-3 godziny na spacer z historią sięgającej starożytności w tle. Wejście do parku jest płatne (200 Leków/os), z Sarandy i Ksamilu można tu dojechać autobusem. Wg nas być w tej okolicy i nie zajrzeć do Butrintu byłoby dużą stratą.

DCIM101MEDIADJI_0062.JPGDCIM101MEDIADJI_0060.JPG

Ponieważ, tak jak pisaliśmy wyżej, Ksamil odstraszył nas i nie zostaliśmy w nim nawet pomino wynajętego na dwa dni apartamentu, pierwszą noc na południu spędziliśmy ostatecznie w bardzo przyzwoitym hotelu Livia (link do strony: TUTAJ) znajdującym się 50 metrów od wejścia do zabytkowego parku Butrint. Polecamy.

Saranda – to miasto. Duże miasto. Z wybrzeżem zabudowanym hotelami, szeroką promenadą nadmorską pełną restauracji, barów i leżaków na plażach. Nie jest to do końca nasz klimat – wolimy jednak naturę, ale Saranda jest zdecydowanie ciekawsza niż Ksamil. Spaliśmy w hotelu Demi (kontakt TUTAJ), nowym, komfortowym, z widokiem na morze. Polecamy jeśli lubicie trochę luksusu od czasu do czasu, miękkie materiały, dobre śniadanie i obsługę na wysokim poziomie:))

SARANDA RANOsaranda.JPG

Pomiędzy Sarandą i Ksamilem odkryliśmy dwa fajne miejsca: restaurację przy sporej farmie muli gdzie zjecie świeże muszle i wspaniałą plażkę link TUTAJ. Do plaży trzeba dojechać samochodem po niewielkich pagórkach ale na miejscu jest kilka knajpek (po sezonie działa tylko jedna) a sama plaża jest bajeczna.

farma muliplaża koło Ksamil 2 .JPG

Interior

Pomimo tego, że „Albańskie Hawaje” nie do końca rzuciły nas na kolana, nie bez żalu pożegnaliśmy lazur Morza Jońskiego i wybrzeże i wyruszyliśmy w interior: na trasie mieliśmy Syri i Kalter, Gjirokaster, i kolejne dwie noce zaplanowane w Beracie. I tu uwaga! Jeśli google maps pokaże Wam, że najbliższe 120 km będziecie jechać 4h TO JEST TO PRAWDA:)))) Drogi w interiorze to jest czad. Główna trasa międzymiastowa potrafi skończyć się niespodziewanie i przejść w bitą nawierzchnię. Na swojej drodze spotkaliśmy też osunięte zbocze góry uniemożliwiające przejazd, myślicie, że ktoś je sprzątnął? Nie:) usypano szutrowy „objazd”. Dziury w drogach sięgają czasami 70 cm – na prawdę nie radzimy planować żadnych przejazdów interiorem w nocy. W dzień dacie radę, żyła emocji co prawda będzie, ale przygoda to przygoda:)

IMG_1143

Pierwszy przystanek: Syri i Kalter. Cud natury:) Piękne bijące spod ziemi źródło z krystaliczną, lodowatą wodą. Jedyne takie na całych Bałkanach. Praktycznie pod samo źródło podjeżdża się samochodem, wokół powstała juz mała infrastruktura turystyczna, są nawet noclegi, ale my po chwili odpoczynku i zachwytu wyruszyliśmy dalej.

cud natury

Gjirokaster – miasto tysiąca schodów, położone na wzgórzach miasteczko z kamiennymi domami pokrytymi łupiem i górującą nad nim olbrzymim średniowiecznym zamkiem z XII w. Gjirokaster to miasto muzeum, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Warto się w nim zatrzymać na spacer po stromych uliczkach i odwiedziny w średniowiecznej twierdzy, która jest na prawdę ogromna.

Gjirokaster.JPG

Berat. Ze względu na charakterystyczne usytuowanie na stoku wzgórza, Berat nazywany jest „miastem tysiąca okien”. Zostaliśmy w nim dwa ostatnie dni, śpiąc w uroczym, butikowym hoteliku mieszczącym się w UWAGA! 350-letnim domu! (kontakt zaraz TUTAJ). Kamienne domy przyklejone do zboczy gór, liczne tejemnicze przejścia, wąskie uliczki i strome schodki tworzą niepowtarzalny charakter miasta. Więcej o Beracie napiszemy za chwilę TUTAJ. Jeśli chociaż chwilę zastanawiacie się czy uwzględnić Berat w swoich albańskich planach – odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak.

Berat - widok na część muzułmańską.jpg

Pożegnanie z Albanią

Z Beratu wyjechaliśmy na tyle wcześnie żeby mieć czas na pożegnanie z morzem i plażami. Poza tym nie byliśmy pewni czy jakość drogi nie zaskoczy nas tak, jak ta z południa. Okazało się, że jest ok. Dojazd do lotniska w Tiranie z Beratu nie zajmuje dłużej niż 1,5h – co na warunki albańskie jest  prawdziwym ekspresem:) I jeszcze jedna podpowiedź, nie liczcie na zjedzenie czegoś dobrego na lotnisku:) nie zrobicie na nim też zakupów… hmm… jak tak teraz o tym myślę, to w całej Albanii nie widzieliśmy ani jednego miejsca, gdzie moglibyśmy kupić jakieś pamiątki – nie mamy nawet magnesu:) to na prawdę była slow & organic travel:)

A ostatnia kawę wypiliśmy na plaży w Golem, koło Durres:)

DSC06162

🖤🖤🖤

 

 

 

 

 

 

 

 

5 comments on “W 10 dni dookoła Albanii – [dużo info + zdjęcia]

  1. Jestem zakochana w tej serii postow z Albanii i mam nadzieje, ze wkrotce jeszcze sie jakies pojawia 🙂

    • lazyWEEKEND

      Dziękuję:) Kolejne posty będą pojawiać się w najbliższym czasie, zaglądaj tu:) Napisanie każdego tekstu i wybór zdjęć z miliona, które zrobiliśmy zajmuje strasznie dużo czasu:)) kolejny raz mówię sobie, że powinnam pisać na bieżąco, ale wiem, że to nie zadziała:)

  2. Pingback: Drogi w Albanii - galeria zdjęć :) ⋆ lazy weekend

  3. Świetny, bardzo fajnie napisany tekst. Byłem w Albanii 6 razy w przyszłym roku będę 7 jak Bóg da. Podoba mi się szczera opinia Ksamilu. Wszyscy wypisują ochy i achy a tam syf. Ja byłem w Ksamilu 9 lat temu i wtedy było ładnie a wręcz cudnie.
    Pozdrowienia

    • lazyWEEKEND

      Dziękuję za miły komentarz:) Prawdę mówiąc chyba właśnie te ochy i achy spowodowały aż takie nasze rozczarowanie Ksamilem… Spodziewaliśmy się raju a zastaliśmy to co opisałam. Trzymamy kciuki za Albanię, żeby zmiany w innych częściach kraju nie poszły w tę stronę co tam, tym bardziej, ze wybrzeże obok Dhermi jest teraz wielkim placem budowy. Pozdrawiam serdecznie, Kasia

Dodaj komentarz